Loading...

niedziela, 11 marca 2012

12 Reachel



                Przyglądałam się mu osłupiała. Promienie słońca podświetlały go od tyłu, co sprawiało, że wyglądał, jak adonis. Musiałam mrużyć oczy, by móc spojrzeć na jego twarz. Uśmiechał się do mnie promiennie.
- Czy to ważne? Tęskniłem za Tobą! – podszedł bliżej i złapał mnie za rękę.
- Ja za tobą też – wydukałam oniemiała. Zapomniałam jak dobrze mieć go przy sobie. Podniosłam się jak zahipnotyzowana z ławki, okrążyłam ją i przybliżyłam się do niego.
- Zmieniłaś się – wyszeptał gładząc mój policzek. Odgarnął niezdarny kosmyk mych włosów za ucho. Patrzyliśmy sobie w oczy przez dłuższy czas. W jego głębokich źrenicach widziałam siebie. Wyglądam na zdrajczynię? Czy to widać? Ujął dłonią moją twarz, przybliżył się i powoli musnął me wargi. Przeszył mnie  totalny paraliż. Odwzajemniłam pocałunek, ale wiedziałam, że to nie to samo, co kiedyś. Minął niecały miesiąc, a tak się do siebie oddaliliśmy. Ciepło, które miedzy nami się znajdowało ulotniło się. – Dobrze mieć Cię znowu przy sobie – musnął mnie w czoło. Cały czas trzymaliśmy się za ręce.
- Na długo przyjechałeś? – mój głos przybrał zatroskaną barwę. To pytanie oznaczało tyle samo co „Jak długo będę musiała ukrywać Nialla i Harrego przed tobą, Justinem Bieberem?” JB darzę pewnym uczuciem, ale czy to jest miłość? Nie potrafię tego określić. Czasem mam wrażenie, że jestem z nim z przyzwyczajenia.
- Ykhym… Hej Reachel. – Odsunęłam się od Biebera, ale nie puściłam jego ręki. Jeden z gorszych scenariuszy, jaki mógł mi się przytrafić. Harry patrzył na mnie smutnymi, zdziwionymi, a przede wszystkim zawiedzionymi oczami. Tak mi przykro, że musi to widzieć.
- Cześć – powiedziałam zestresowana. Styles patrzył raz na mnie raz na Biebsa. Wyglądał jakby chciał kogoś pogryźć. Rany, jak powinnam się zachować? Co za bagno… - Justin – odwróciłam wzrok od loczka. – Jestem umówiona z Harrym. Spotkajmy się później, dobrze? – gdy to mówiłam serce mnie bolało.
- Skoro jesteś umówiona… OK, napiszę. – JB spojrzał na Harolda z zaciśniętymi szczękami i zanim zdążyłam się od niego odsunąć, jego wargi spoczęły na moich. Trwało to krótką chwilę, lecz zdążyłam poczuć ‘walkę samców’. A gdy się ode mnie odsuwał, wyszeptał „Ufam Ci” i odszedł. Patrzyłam jak idzie, serce waliło mi w piersi tak, jakby nie wiedziało, że sytuacja, w której się znajduję i bez tego jest okropna.
- Jestem ciekaw jak się wytłumaczysz. – Powoli obróciłam głowę w jego stronę. Zazdrość miał wymalowaną na twarzy. Patrzyłam wszędzie, tylko nie w jego oczy, nie tam. Miał na sobie białą koszulkę z nadrukiem oraz jakieś sraczkowate jeansy. Spuściłam głowę. Nie mam  po co walczyć. Wszystko już zostało przesądzone. Za chwilę dostanę opieprz życia. Jaka ja byłam głupia, że wierzyłam, iż nikt o niczym się nie dowie. Poczułam dłoń Harrego na ramieniu, silnie je ściskał, ale ignorowałam ból. I co? Da mi teraz z liścia? Kurwa, niech pierdolnie z całej siły, przynajmniej wszystko się skończy. – Spójrz na mnie – rozkazał. Jego głos był silny, męski…
- Nie. – Czekałam spięta na cios, aż poczuję ból. Nawet nie wiem kiedy łza spłynęła mi po policzku. Otarł ją kciukiem i przycisnął mnie do siebie. – Trzęsiesz się… spokojnie – brzmiał już znacznie łagodniej. Czemu on mi to robi? Powinien być na mnie zły, nienawidzić mnie. – Zabiorę Cię do naszego domu.


[W domu One Direction]


Siedziałam na kanapie w jego pokoju. Ściany były niebiesko-brązowe, a meble wyglądały na wykonane z ciemnego drewna. Przez okno, przysłonięte do połowy granatową roletą, wpadały ostatnie promienie zachodzącego słońca. Niedługo zapadnie zmrok, powinnam wrócić do domu Sam i Adama, a jestem tu – oddalona od nich o 120 minut drogi. Loczek się usadowił naprzeciwko mnie w fotelu. Łokcie oparł o rozchylone kolana. Palce wierciły mi się w rękach, co chwilę skubałam rogi swej bluzki lub strzelałam z kostek.
- Mów.
- Nie wiem co – odparłam.
- Ja tym bardziej.
- No dobrze – westchnęłam, próbowałam szybko zebrać wszystkie myśli i ułożyć jakąś sensowną wypowiedź. - Potajemnie chodzę z Bieberem, ale od kiedy poznałam Ciebie, nie wiem, co do niego czuję. Nie potrafię z nim zerwać, ale nie chcę, żebyś odchodził…
- Wow, historia jak z telenoweli – powiedział z lekkim sarkazmem. - Wiedz, że nie chcę się tobą dzielić. Ufam Ci, ufam twym wyborom – powiedział. UFAM CI. Kurwa, czemu wszyscy tak pokładają we mnie swe nadzieje? Po cholerę akurat mi, jest tyle osób dookoła do wyboru. – Nie mów Niallowi, ale nigdy nie przepadałem za JB – zaśmiał się. Dobra, może powinnam wyluzować skoro Hazza nie robi z zaistniałej sytuacji afery.
- Nie powiem – uśmiechnęłam się.
- Ale kurcze… jak to? Ty i On? … Jaki ten świat jest mały – westchnął.
- Dokładnie. Nasza znajomość jest bardzo długa, nie chciałoby ci się tyle słuchać. Wiele ze sobą przeżyliśmy – na chwilę pochłonęły mnie wspomnienia… „ -
Bawimy się jak małe dzieci – zaczął niepewnie – podobasz mi się , mam nadzieję, że ja tobie też . Czego więcej potrzeba – nie chciałam tego słuchać ,chciałam jego . Przysunęłam swoją twarz o kilka centymetrów bliżej do jego .Gdy w końcu nasze usta się połączyły w całość , nie szczędziliśmy sobie czułości . Delikatnie muskał moje usta tak, jakby były kruchutkie niczym wafel. Czułam bijące od niego ciepło, jego zapach który zawracał mi w głowie. Na zakończenie naszego „pierwszego” pocałunku, przygryzłam delikatnie jego wargę, te usta są takie słodkie..- czyli dajesz mi szansę na kogoś więcej niż przyjaciela ? – zapytał dla upewnienia .
-Tak – odpowiedziałam spokojnie zagryzając swoją dolną wargę . Justin uradowany pocałował mnie ponownie ,tyle że tym razem pewniej i mocniej .”
 Ale wróciłam szybko do rzeczywistości. – Jednak powinnam to skończyć. Nie masz pojęcia jak to jest być tą drugą…
- Czyżby? – uniósł brwi do góry, uśmiechał się do mnie non stop… Właśnie zdałam sobie sprawę, jak bardzo mnie to podbudowuje. Nie krzyczy, nie obraża, nie zarzuca mi za nic winy. Brakuje mi takich pozytywnych emocji… lecz wciąż czuję czegoś niedosyt. Nie chcę by historia się powtarzała, tylko że z innymi „aktorami”.
- No tak, przepraszam. – chłopak wstał z fotela, podszedł do mnie. Co chce zrobić? Dłonią uchwycił moją twarz, nachylił się i namiętnie pocałował. Odwzajemniłam pieszczotę. Nasze wargi się o siebie ocierały z głodem, Harry położył mnie, nie odrywając przy tym swych ust od mych. Wsunął dłoń pod moją koszulkę i powędrował nią ku stanikowi. Skóra mrowiła mnie po jego dotyku. Usiadł na mnie okrakiem, a następnie całował po brzuchu, cała drżałam. Nigdy się tak nie czułam. Do twarzy napłynęła mi fala gorąca, oddech zaczął ciążyć w płucach, mięśnie naprężały się i kurczyły pod skórą. Styles złożył pocałunek na jednej z moich piersi, wygięłam się w łuk z podniecenia.
- OBIAD! – wpadł do pomieszczenia Lou. Gwałtownie zmieniłam pozycję na siedzącą równocześnie zwalając przez to loczka na ziemię. Nerwowo obciągnęłam koszulkę i wstałam z kanapy, ciągle przepraszając.
- Nic się nie stało – odparł z irytacją Styles chwytając się za głowę i wychodząc z pokoju. Był jakby obrażony, poczułam się temu winna. Patrzyłam szeroko otwartymi oczami, jak zamyka za sobą z hukiem drzwi.
- To u niego norma, słonko – powiedział Louis łapiąc mnie za ramię i prowadząc do jadalni. – Zawsze tak ma, gdy nie uda mu się prze… zresztą nie ważne. – Zatrzymałam się przy stole . Liam napełniał talerze kurczakiem z sosem, Niall siedział podekscytowany oraz mega zadowolony, Zayna nie było, a Harry wyglądał, jakby wkurwił go cały świat. Pierdolę. Przed chwilą mnie pocieszał i w ogóle, a teraz obraził się za nic.
- Przykro mi, ale nie mogę zjeść z wami tego posiłku, przygotowanego przez… Nialla? Muszę wracać do domu –westchnęłam.
- Nialla? Hahahaha ja tu robię jedzenie, bo on by wszystko zjadł zanim by się dokładnie ugotowało – śmiał się Liam. Horan popatrzył na niego gniewnie.
- Wcale nie! Ja po prostu sprawdzam, czy danie dobrze smakuje, a nie zżeram przed czasem – prychnął.
- Co 2 minuty?!
- A czemu nie?
- Bo po takim „testowaniu” nic nie zostaje! – powiedział Liam przez śmiech, do którego dołączyłam. – Lou ciebie zawiezie, a ja ci zapakuję na wynos trochę jedzonka. Pewnie nic dzisiaj nie jadłaś, a i tak jesteś bardzo szczupła. -  Właśnie, że nie jestem! Pomyślałam.
- Jadę z wami! – krzyknął Niall wstając od stołu.
- A ty po co tam? – burknął Harry.
- Mam ochotę się przewietrzyć. – No to się Horan zdziwi. Nie sądzę, by w zamkniętym przez 2 godziny aucie było dużo świeżego powietrza.


[W samochodzie]


Wzięłam kolejnego kęsa mięsa, które było bardzo smaczne. Nie wiem czy mi to się już wydaje, bo przez ten głód wszystko mi pasuje.
 - Niall… patrzysz się tak, jakbyś chciał mnie zjeść – stwierdziłam zauważając wzrok blondyna, spoczywający  na mojej sylwetce.
- Nie ciebie. Twoje jedzenie – powiedział oblizując wargi. – Nie zdążyłem zjeść przed wyjściem z domu.
- Co za pech – stwierdził Lou z miejsca kierowcy. Horan patrzył na mnie błagającym wzrokiem, ale… No ale ja też jestem głodna! Muszę wybrać: ja czy on? Spojrzała jeszcze raz na Nialla.
- Masz – mruknęłam i podałam mu pudełko z posiłkiem. Chłopak z ucieszoną twarzą pochłaniał jego zawartość. Oparłam czoło o szybę auta. Jechaliśmy jakąś opustoszałą szosą, którą otaczały puste pola. Gwiazdy oświetlały asfalt, po którym jechaliśmy. Przez pewien czas przyglądałam im się, później powieki zaczęły mi ciążyć, a myśli odpływały gdzieś daleko, zasnęłam.
___
Dobra, wiem, że to nic specjalnego, trochę nie ogarnięty rozdział, ale najgorzej chyba też nie jest? :)
Dzięki wam za komentarze spod 11 rozdziału, to jest bardzo motywujące :)

+ Jeżeli jeszcze tego nie widziałyście to sprawdźcie mój pomysł --> http://twitition.com/i55tg/
@besteeveline


19 komentarzy:

  1. mi się rozdział podobał :D Słodki Harold a potem taki bulwers. nie ogarniam tego lokersa :P niech Horan da mu lekcje życiowe! hahahhaha :D no a Justin... czemu wydaje mi sie taki dziwny? xd A! I mam nadzieje że Reachel nie umarła tam z głodu przez Nialla! hahaha ♥ czekam na kolejny ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Mhm, a myślałam, że do czegoś dojdzie no ! :p Focha mam na ciebie ;]
    Co mam ci powiedzieć ? Że Bieber mnie tu wkurza w tym opowiadaniu, a Harry ma humorki jak baba w ciąży ? Mhaha nie no oszczędzę sobie i tb tej szczerości :D
    Rozdział mi się baaardzo podoba i jestem wprost zakochana w twoim sposobie pisania :) Też bym chciała tak pisać. Niestety pomarzyć każdy może ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadzam się z komantarzami powyżej ;D rozdział zajebisty (jak zawsze) i jedzie jedno ... CZEMU ZA NIEDŁUGO KONIEC ?!
    @11hb_sylwia

    OdpowiedzUsuń
  4. super,m zresztą jak zawsze kochana. :))
    Nie mogę się już doczekać następneogo. <3333333
    ~~Natalia~~

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham ten rozdział <3 Myślałam że dojdzie do czegoś więcej między Reachel i Hazzą ale jednak nie xd Wgl, jestem ciekawa jak to się dalej potoczy bo dziewczyna ma aż trzech kandydatów, już nie mogę się doczekać kolejnych notek ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajebisty :D nie mogę co ta Rachel teraz zrobi , którego wybierze ? ma dziewczyna dylemat ^^ ja na jej miejscu wybrałabym Harrego :D czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie no niech wybierze Niallera on jest kochany a kurde niech ona zerwie z Justinem . a tak wgl. to J.B przyjeżdża do Polski. Rozdział zajebiaszczy dodawaj następny. ; ) - Szyszaqq

    OdpowiedzUsuń
  8. Super ! Ale niech Rachel się na któregoś zdecyduje ! czekam na kolejny
    @Directioner_6

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie. Wracasz do starych klimatów z JB (mam na myśli wspomnienia i to co zaszło między Reachel, a Hazzą) Rozdział...Ciekawy.
    Pisz szybko następny bo czekam na rozwój sytuacji. :)
    Pozdro i powodzenia AleX...

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdziałek. Mam nadzieję, ze Reachel zerwie z JB ; ). Czekam na kolejny ; )

    OdpowiedzUsuń
  11. a więc : huehuehue <3
    nie lubię Harrego :o
    Niall mógłby się za nią zabrać !! :D

    saveyoutonight.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajny, zgadzam się z wypowiedzią powyżej.
    też nie trawię Harrego. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Hahahah no wow :D Ale Hazza polecial z Rachel :D Ehh, a Lou wpadl do pokoju :D Ale szczerze ? To sie ciesze :D Bo wole, zeby ona byla z Niallem, a nie z Bieberem czy z Hazza >.< A tak wg, to czekam na nexta ! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Cieszę się jak małe dziecko kiedy widzę, że dodałaś nowy rozdział ;D Pisz dalej, nie mogę się doczekać <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Zajebisty blog . Pisz dalej bo nie mogę się doczekać <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetne! Awwwwwww część z "z całkiem innej beczki" ^ ^ Tak, tak , pamiętam jeszcze : D Czytałam z 8 razy więc.. No to chyba wiem o co chodziło Lou z tym "Prze..." xD Nie chcę JB! Ona ma być z Haroldem ! Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału ! Kocham cię ^ ^ ~ @1dToPolandNow

    OdpowiedzUsuń
  17. HAh faajny blog od dziś nie bd mogla się doczekać nowego rozdzialu xD

    OdpowiedzUsuń
  18. Cuudnie ;)) ale zrobiłaś z Harrego zły charakter :D czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  19. rozdział bomba czekam na nn
    @25Karola informuj
    zakochałam się...
    w twoim blogu
    wiesz że miłość trzeba pielęgnować?
    więc proszę o dodanie następnych rozdziałów najszybciej jak się da :]

    OdpowiedzUsuń